2019
3(59)
DOI: 10. /arc190313
Medytacje widzenia
Nie zawsze mniej oznacza więcej, jednak czasem się
to zdarza. Akceptowane przez umysł niedopowiedzenia
pozwalają oczyścić pole percepcji ze zbędnych dodatków.
Interesujący detal wybierany jest na ogół świadomie z ca-
łości widzianego obiektu. Inne jego części, choć są do-
stępne wzrokowi, zostają unieważnione. Pozwala to kon
kretny fragment, umownie wyjęty z reszty przedmiotu,
uczy nić jego znakiem.
Sterowane umysłem wyglądy pojedynczych elemen tów,
wyjętych z całości, jawią się jako autonomiczne ob razy.
Są
osobne i esencjonalne. Wyalienowaniem le gitymizują
swo
j
e niezależne trwanie. Mimo że detale są zycz nie
obecne, zarejestrowane wyglądy nie potwierdzają auto
matycznie ich realnego istnienia. Stają się skrótem, sym-
bolem, esencją tego, co wyjęte zostało z pierwotne go
kon tekstu, będąc dostępne teraz pod postacią obrazu.
Do pełnienia podwójnej funkcji: wiernego obiektowi
świadka jego chwilowego stanu oraz kreatora swobodnie
przekształcającego zapisywany przezeń motyw, dosko-
nale nadaje się fotograa, raz odgrywając rolę umownie
wiarygodnego dokumentu, kiedy indziej stając się wy-
zwoloną z faktycznego wyglądu zarejestrowanego na kli-
szy przedmiotu autonomiczną względem niego ikoną.
Interesując się architekturą modernizmu, zwróciłem
uwagę na sposób, w jaki znane budowle tamtej epoki są
przedstawiane przez współczesnych artystów fotograi,
będących nierzadko również architektami. O tym, jak
Meditations of vision
Not always less means more, however at times it does
happen. Understatements accepted by the mind allow us
to clear the eld of perception of unnecessary additions.
An interesting detail is usually consciously selected from
the whole object that is observed. Other parts of it, al-
though accessible to the eye, are annulled. This enables
a specic fragment, conventionally removed from the rest
of the object, to become its sign.
Mindcontrolled appearances of individual elements
taken, or extracted, out of the whole appear as autono-
mous images. They are separate and essential. They legit-
imize their independent duration by means of alienation.
Although the details are physically present, the registered
appearances do not automatically conrm their real exis-
tence. They become the abbreviation, symbol, essence of
what has been taken out of the original context, now being
available in the form of an image.
For fullling a dual function, i.e., once being loyal to
the object, a witness to its momentary condition and then
a creator which freely transforms the motif that is being
recorded, photography is perfectly suited, once playing
the role of a conventionally credible document, at other
times becoming liberated from the actual appearance of
the object registered on the lm with an autonomous icon.
Being interested in the architecture of modernism,
I paid attention to the way in which famous buildings
of that époque are presented by modern artists of photo
graphy, who are often architects as well. Exhibitions of
their works and accompanying publications present the
way they perceive austerely geometrical and functional
objects of the 1920s and 1930s. Commenting on the sty-
listics of the images they created, it should be seen against
Jerzy Olek*
Wyjmowanie z kontekstu
Extracting out of context
* ORCID: 0000000212676273. Wydział Prawa i Komunikacji
Społecznej Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS we Wro-
cławiu/Faculty of Law and Communication, SWPS University of Social
Sciences and Humanities in Wrocław.
128 Jerzy Olek
the
background of the compositional rules which were de-
veloped in Bauhaus.
One of those who proclaimed the need to modify
and reevaluate the process of vision was László Moho-
lyNagy. As a pedagogue and artist, he was particularly
keen on photography, considering it to be the most ap-
propriate means to change reception of the modern world
by man cocreating it. In 1925 he explained that […] it
is equally impossible for manual means of creation to x
the quintessence of a movement; nor should we regard
the ability of the lens to distort the view from below, from
above, the oblique view – as in any sense merely nega-
tive, for it provides an impartial approach, such as our
eyes, tied as they are to the laws of association, do not
give [1, p. 7]. These words are cited from his dissertation
Painting, Photography, Film [1]. In the world dominat-
ed by technology, photography seemed to him the most
appropriate tool for documenting changes taking place, as
well as an excellent means of expression for propagating
new ideas.
He unwaveringly repeated that Thus in the photo-
graphic camera we have the most reliable aid to a begin-
ning of objective vision [1, p. 28]. He assumed that social
problems would be solved by means of a perfect technique
used in the process of modern visualization. Undoubtedly,
photography in its new approach enriched the palette of
previously captured views, complementing it with a radi-
cal form such as a strongly diagonal composition of a mo-
tive. Similarly, Alexander Rodchenko, a leading gure in
Russian constructivism, was faithful to the dynamics of
the lm set.
MoholyNagy’s special attitude towards photography
resulted from his belief in the persuasive power of the me-
chanical tool, which was incomparable to other media.
The superiority of photography was supposed to consist in
[…] making visible existences which cannot be perceived
or taken in by our optical instrument, the eye; i.e., the pho-
tographic camera can either complete or supplement our
optical instrument, the eye [1, p. 28]. According to artists
like him, a photographic lens was supposed to teach the
eye to see without using conventions. Thanks to it, they
got to know recorded reality from a previously unknown
side. “Man with a Movie Camera”, namely an outstanding
producer of newsreels Dziga Vertov, also belonged to the
group of radical reformers. Together with the members of
the CineEye group, in 1922 he announced a manifesto
postulating the introduction of innovative techniques to
the lm documentary and implementation of formal ex-
periments. Vertov deeply believed in the limitless possi-
bilities of penetration of visible reality through a mechan-
ical eye, an allseeing eye, with an incomparably greater
range of optical interference in that which is seen than the
one the human eye possesses.
The formulas in which Vertov dressed his views were
typical of the poetics of the avantgarde representatives
of that époque. Here are some samples: “Cine-Eye” as
“that which the eye is not able to see”; it’s a microscope
and a telescope of time, it’s a negative of time, it’s an
opportunity to see without restrictions and without dis-
tance [2, p. 43]. Or: Me – cine-eye. Me – a mechanical eye.
widzą surowe w swym zgeometryzowanym funkcjona
lizmie obiekty powstałe w latach 20. i 30. minionego
stulecia, mówią wystawy ich prac i towarzyszące im wy-
dawnictwa. Komentując w dużym uproszczeniu stylisty-
kę tworzonych przez nich obrazów, należałoby ją odnieść
do wypracowanych w Bauhausie reguł kompozycyjnych.
Jednym z tych, którzy głosili potrzebę zmodykowa-
nia i przewartościowania procesu widzenia, był László
MoholyNagy. Jako pedagog i artysta szczególną atencją
darzył fotograę, uważając ją za najbardziej odpowied-
ni środek do zmiany odbioru nowoczesnego świata przez
współtworzącego go człowieka. W 1925 r. wyjaśniał: […]
niemożliwym jest uchwycenie jądra ruchu ręcznymi środ-
kami artystycznymi; także możliwości obiektywu w zakre-
sie zniekształcenia – widok z góry, z dołu, pod kątem –
[…] dają oryginalną optykę, której nie są w stanie uzyskać
nasze skrępowane prawidłami asocjacji oczy [1, s. 7].
Słowa te znalazły się w jego rozprawie Painting, Photo-
graphy, Film (Malarstwo – fotograa – lm) [1]. W zdo-
minowanym techniką świecie fotograa wydawała mu się
najbardziej odpowiednim narzędziem do dokumentowa-
nia zachodzących zmian, ale również doskonałym środ-
kiem wyrazu służącym propagowaniu nowych idei.
Niezłomnie powtarzał, że Aparat fotograczny jest
naszym najpełniejszym środkiem pomocniczym do po-
czątków widzenia obiektywnego [1, s. 28]. Zakładał, że
problemy społeczne rozwiązane zostaną za pomocą per-
fekcyjnej techniki wykorzystywanej w procesie nowo-
czesnej wizualizacji. Niewątpliwie fotograa w nowym
jej ujęciu wzbogacała paletę utrwalonych wcześniej wi-
doków, dopełniając ją radykalną formą, taką choćby jak
kompozycja motywu ujmowanego zdecydowanie po
przekątnej. Podobnej dynamice planu zdjęciowego był
wierny Aleksander Rodczenko, czołowa postać rosyjskie-
go konstruktywizmu.
Szczególny stosunek MoholyaNagya do fotograi
wy nikał z jego wiary w nieporównywalną z innymi środ-
kami przekazu perswazyjną siłę narzędzia mechaniczne-
go. Wyższość fotograi miała polegać na […] uwidacz-
nianiu za pomocą aparatu fotogracznego egzystencji,
które są niepostrzegalne lub niezauważalne dla naszego
optycznego instrumentu – oka; tzn. że aparat fotogracz-
ny może udoskonalić, względnie uzupełnić, nasz instru-
ment optyczny – oko [1, s. 28]. W mniemaniu takich ar-
tystów jak on obiektyw miał uczyć oko nieskrępowanego
konwencjami widzenia. Za jego pośrednictwem pozna-
wali rejestrowaną realność z nieznanej im wcześniej stro-
ny. Do grona radykalnych reformatorów należał również
„człowiek z kamerą” – wybitny realizator kronik lmo-
wych Dziga Wiertow. Wraz z członkami grupy KinoOko
ogłosił w 1922 r. manifest postulujący wprowadzenie do
dokumentu lmowego nowatorskich technik i niestro-
nienie od formalnych eksperymentów. Wiertow głęboko
wierzył w nieograniczone możliwości penetracji widzial-
nej rzeczywistości przez mechaniczne oko, oko wszech-
widzące, dysponujące nieporównanie większym zakre-
sem optycznego ingerowania w widziane niż ten, jaki ma
ludzkie oko.
Formuły, w jakie Wiertow ubierał swoje poglądy, były
typowe dla poetyki wypowiedzi przedstawicieli awan-
Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 129
I, a ma chine, show you the world the way only I can see it
[3, p. 28]. The hopes of MoholyNagy and Vertov, which
were connected with the arming of the human organ with
modern instruments, were surprisingly convergent. They
both believed that technical tools had sufcient causative
power to become invaluable devices to help popularize
avantgarde means of expression and consolidate revolu-
tionary changes. Besides, not only them.
In Germany at the turn of the 1930s, an artistic move-
ment called New Objectivity (Neue Sachlichkeit) was
established and it quickly spread. The artists who were
connected with it rejected the visions of academic expres-
sionism by opting for an objective representation of real-
ity. Symbolic references, which were often formulated in
the language of abstraction, were supposed to be replaced
by realism maximally cleared of subjectivity. Photogra-
phers were also among the followers of the New Objec-
tivity assumptions. Some of them overaestheticized the
perpetuated motif, not allowing it to appear in the veristic
selfreference. The realism they practiced was rather too
elegant to be convincing enough with the actual explicit-
ness of the presented scene.
Albert RengerPatzsch represented this super realistic
creative activity which was rened to such an extent that
it ceased being credibly realistic. His album Die Welt ist
schön (The World is Beautiful) [4], which was published
in 1928, with 100 photographs was to be a agship mani
festation of a new vision. On the part of demanding intel-
lectuals, it was unacceptable. Here is what Walter Benja-
min wrote in Little History of Photography: The lens now
looks for interesting juxtapositions; photography turns
into a sort of arty journalism. […] The creative in photog-
raphy is its capitulation to fashion. The world is beautiful
– that is its watchword. In it is unmasked the posture of
a photography that can endow any soup can with cosmic
signicance [5, p. 42].
Among the followers of the New Objectivity was, inter
alia, Germaine L. Krull, who in the same year, i.e., 1928
released the album Metal [6]. It contained representations
of various industrial facilities, often shown at unusual an-
gles, i.e., factories, machines, ships, and bridges. Among
them there were both the Eiffel Tower and a bicycle wheel.
She recognized “vision – nothing but vision” as her motto.
However, it differed from the inventory and documentary
standards, hence her eye and camera produced impres-
sions rather than fully accurate representations of the re-
corded things. The main motive was generally a construc-
tion unnoticed with a glimpse, extracted somehow from
hiding and meticulously composed within the frame.
Some photographers pursued – and not only then –
thoughtless aestheticizing of everything that a camera
caught. Just as if they necessarily wanted to embellish
trivial objects which in most cases were without individ-
ual expression and simply ugly. They got involved in the
procedure which made it possible to show things clearly
not beautiful not in order to make them more valuable but
to neutralize their real ugliness. The nature of neorealis-
tic photography was aptly characterized by Benjamin in
the following way: What do you see? It becomes more
and more subtle, more and more modern, and the result is
gardy tamtej epoki. Oto próbki: „Kinooko” jako „to,
czego oko nie dostrzega”; to mikroskop i teleskop czasu,
to negatyw czasu, to możliwość widzenia bez ograniczeń
i bez dystansu [2, s. 43]. Albo: Ja – kinooko. Ja – oko me-
chaniczne. Ja, maszyna, ukazuję wam świat takim, jakim
ja tylko mogę go zobaczyć [3, s. 28]. Nadzieje Moholya
Nagya i Wiertowa związane z uzbrojeniem naturalnego
organu człowieka w nowoczesne instrumenty były zadzi-
wiająco zbieżne. Obaj uważali, że techniczne narzędzia
mają wystarczającą moc sprawczą, by stać się nieocenio-
nymi aparatami pomocnymi w spopularyzowaniu awan-
gardowych środków wyrazu i utrwaleniu rewolucyjnych
przemian. Nie tylko zresztą oni.
W Niemczech przełomu lat 20. i 30. XX stulecia po-
wstał i szybko rozprzestrzenił się ruch artystyczny o na-
zwie Nowa Rzeczowość (Neue Sachlichkeit). Związani
z nim twórcy przeciwstawili się wizyjności zakademizo-
wanego ekspresjonizmu, opowiadając się za obiektywnym
przedstawianiem rzeczywistości. Symboliczne odniesie-
nia, często formułowane w języku abstrakcji, miał zastą-
pić realizm maksymalnie wyczyszczony z subiektywi-
zmu. W gronie wyznawców założeń Nowej Rzeczowości
znaleźli się również fotografowie. Niektórzy z nich nad-
miernie estetyzowali uwieczniany motyw, nie pozwalając
mu zaistnieć w werystycznej samoreferencji. Uprawiany
przez nich realizm bywał zbyt elegancki, by móc prze-
konywać faktyczną dosadnością przedstawianej sceny.
Taką superrealistyczną twórczość, wysmakowaną do
tego stopnia, że przestawała być wiarygodnie realistyczna,
tworzył Albert RengerPatzsch. Jego wydany w 1928 r.
album Die Welt ist schön (Świat jest piękny) [4] ze 100
fotograami miał uchodzić za sztandarową manifestację
nowego widzenia. Ze strony wymagających intelektuali-
stów był nie do przyjęcia. Oto, co napisał w Małej historii
fotograi Walter Benjamin: Domeną obiektywu staje się
optyczne zawładnięcie światem; pojawia się fotograczny
skryba. […] To, co w fotograi twórcze, to jej poddanie
dyktandu mody. Świat jest piękny – oto jej dewiza. W niej
demaskuje się postawa fotograi, która byle puszkę od
konserw potra zamontować we wszechświecie… [5, s. 42].
W kręgu wyznawców Nowej Rzeczowości znalazła
się m.in. Germaine L. Krull, która w tym samym 1928 r.
wydała album Metal [6]. Zawierał przedstawienia roz-
maitych obiektów przemysłowych, nierzadko pokazywa-
nych pod nietypowymi kątami: fabryk, maszyn, statków,
mostów. Znalazła się wśród nich i wieża Eifa, i koło
rowerowe. Za motto swej twórczości uznała „widzenie –
nic tylko widzenie”. Odbiegało ono jednak od standardów
inwentaryzacyjnodokumentalnych, stąd spod jej oka
i kamery wychodziły raczej impresje niż w pełni rzetelne
przedstawienia utrwalanych rzeczy. Głównym motywem
była na ogół niedostrzegana przelotnym spojrzeniem kon-
strukcja, wydobywana niejako z ukrycia i skrupulatnie
komponowana w obrębie kadru.
Niektórzy fotografowie uprawiali – zresztą nie tylko
wtedy – bezreeksyjne estetyzowanie wszystkiego, co
wpadnie kamerze w oko. Zupełnie tak, jakby koniecz-
nie chcieli upiększać przedmioty trywialne, w większo-
ści wypadków bez indywidualnego wyrazu i po prostu
brzydkie. W procedurę pozwalającą atrakcyjnie ukazać

130 Jerzy Olek
rzeczy wyraźnie niepiękne angażowali się nie po to, by
je dowartościować, a jedynie zneutralizować ich rzeczy-
wistą brzydotę. Naturę neorealistycznej fotograi trafnie
scharakteryzował Benjamin: Cóż państwo widzą? Staje
się ona coraz bardziej wymodulowana, coraz bardziej no-
woczesna, w rezultacie nie potra już utrwalić czynszo-
wych kamienic czy choćby stert śmiecia, aby ich nie opro-
mienić. Nie mówiąc już o tym, że o zaporze wodnej czy
fabryce kabli nie jest w stanie powiedzieć nic innego jak
to, że świat jest piękny [5, s. 56].
Radykalny minimalista
Drogami MoholyaNagya i RengeraPatzscha kroczy
obecnie wielu artystów, którzy poszukują motywów dla
swoich kamer w obiektach nowoczesnej, wyczyszczo-
nej z ozdobników architektury. Mnie osobiście bliższe są
założenia węgierskiego artysty i teoretyka, minimalizm
i abstrakcja. Taką właśnie sztukę uprawia Gianni Galas-
si. Jego zainteresowania i sposób widzenia świetnie po-
kazała wystawa Pochwała światła (Elogio della Luce),
eksponowana w 2015 r. w weneckiej galerii fundacji
Wilmotte (il. 1). Prace Galassiego, gracznie wyraziste,
lokują się stylistycznie w obszarze skrajnego puryzmu.
Są czarnobiałe o silnym kontraście walorowym, co jest
rezultatem fotografowania fragmentów budowli w ostrym
słonecznym świetle. Ich radykalnie zgeometryzowana
wizualność może kojarzyć się z dziełami minimal artu,
jeżeli weźmie się pod uwagę percepcyjne wrażenia, jakie
wywołują u wyrobionego widza.
Podobny charakter mają fotograe autorstwa Galassie-
go opublikowane w minialbumie Black&Blue, Architec-
tural Photo Visions [7]. Kiedy się z nimi obcuje, nabie-
ra się przekonania, że władza fotografa nad otoczeniem
jest olbrzymia. Może on dokonywać dowolnego wyboru,
a jego zdolność panowania nad wyobrażonym zdaje się
nie mieć granic.
Podczas rozmowy Galassi wyjawił mi swoje poglą-
dy. Przy fotografowaniu architektury najistotniejszy
dla niego jest związek między światłem i cieniem. Przy
that it can no longer photograph a run-down apartment
house or a pile of manure without transguring it. Not to
speak of the fact that it would be impossible to say any-
thing about a dam or a cable factory except this: the world
is beautiful [5, p. 56].
A radical minimalist
At present, many artists, who look for motives for their
cameras in objects of modern architecture devoid of any
ornament, follow the paths of MoholyNagy and Renger
Patzsch. Personally, I am closer to the assumptions of the
Hungarian artist and theoretician, as well as to minima
lism and abstraction. This is just the kind of art Gianni
Galassi produces. His interests and way of seeing were
perfectly demonstrated at the exhibition Praise of Light
(Elogio della Luce) which took place in the Venetian gal-
lery of the Wilmotte foundation in 2015 (Fig. 1). Galassi’s
works, graphically expressive, are stylistically located in
the area of extreme purism. They are black and white with
a strong contrast of values, which is the result of photo-
graphing fragments of buildings in sharp sunlight. Their
radically geometrized visuality can be associated with the
works of minimal art, if we take into account perceptive
impressions that they create in a sophisticated viewer.
The photos by Galassi which were published in the
minialbum Black & Blue, Architectural Photo Visions [7]
have a similar character. When you interact with them, you
become convinced that the photographer’s power over the
environment is enormous. He can make any choice and
his ability to control the imagined seems to have no limits.
During a conversation, Galassi revealed his views to
me. When photographing architecture, the most important
thing for him is the relationship between light and shad-
ow. When composing, he treats shadows as if they were
physical objects and crops them accordingly. That is why
a random angle of light is so important. Of course, “how”
is more important than “what” because he does not pres-
ent objects but the way he sees them.
In a way, Praise of Light is also about photography and
its visual language. But the same could be said about the
literary tradition of the book or about lm DNA in the
cinema picture. Nevertheless, the visual metalanguage,
although it is indisputably part of Galassi’s works – it is
not his main goal.
Architecture is important to him on two levels. Build-
ings are just simple (but at their best) geometric objects.
You can walk around them for hours, always nding
an interesting view, an unexpected detail, and a sensual
shape. The artist is fascinated by this silent way in which
a building appeals to him as a photographer. The second
important thing which is connected with architecture is
the fact that it can save (or destroy) the world. No other
art interacts so deeply with people’s real life. Buildings
do exist, they do not belong to the digital world and they
usually exist longer than us. Somehow, like children and
grandchildren, they embody our desire for immortality.
Galassi’s roots are mainly in the monochrome nega-
tive lm he used in his youth and long nights in the dark-
room when he was working on that lm. New Objectiv-
Il. 1. Wystawa Gianniego Galassiego Pochwała światła
w weneckiej galerii Wilmotte, 2017 (fot. J. Olek)
Fig. 1. Gianni Galassi’s exhibition Praise of Light
in the Venetian Wilmotte Gallery, 2017 (photo by J. Olek)
Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 131
komponowaniu cienie traktuje tak, jakby były przedmio-
tami zycznymi, i odpowiednio do tego kadruje. Stąd tak
ważny jest przypadkowy kąt padania światła. Oczywiście,
„jak” jest istotniejsze niż „co”, ponieważ nie przedstawia
przedmiotów, tylko sposób, w jaki je widzi.
W pewien sposób Pochwała światła jest także o foto-
grai i o języku wizualnym. Ale to samo można by po-
wiedzieć o tradycji literackiej, jaką przesiąknięta jest
książka, albo o lmowym DNA w obrazie kinowym. Nie-
mniej wizualny metajęzyk, choć bezspornie jest częścią
prac Galassiego – nie jest jego głównym celem.
Architektura jest dla niego istotna na dwóch pozio-
mach. Budynki to tylko proste (ale w najlepszym wyda-
niu) obiekty geometryczne. Można godzinami je obcho-
dzić, zawsze znajdując ciekawy widok, nieoczekiwany
detal, zmysłowy kształt. Artystę fascynuje ten niemy spo-
sób, w jaki budynek przemawia do niego jako do foto-
grafa. Druga ważna sprawa związana z architekturą to
to, że może ona uratować (albo zniszczyć) świat. Żadna
inna sztuka nie wchodzi w tak głębokie interakcje z praw-
dziwym życiem ludzi. Budynki istnieją rzeczywiście, nie
należą do świata cyfrowego i zazwyczaj nas przeżywają.
W jakiś sposób, podobnie jak dzieci i wnuki, ucieleśniają
nasze pragnienie nieśmiertelności.
Korzenie Galassiego tkwią głównie w monochroma-
tycznym lmie negatywowym, którego używał w młodo-
ści, i długich nocach w ciemni, kiedy go obrabiał. Nowa
Rzeczowość, Bauhaus („mniej znaczy więcej” to jego
motto) i konstruktywizm rosyjski należą do ulubionych
kierunków artysty w sztukach wizualnych. Choć czuje
również dług wobec włoskich malarzy: Marii Sironiego,
Giorgia De Chirico, Giorgia Morandiego i Alberta Burrie-
go, włoskiego fotografa Maria Giacomelliego i węgiersko
francuskiego fotografa Luciena Hervé (właściwe nazwi-
sko László Elkán) oraz wobec wielu architektów, których
prace podziwia, trochę być może żałując, że nie należy do
ich grona. Ale takie jest życie… [7].
Fotografie Galassiego są maksymalnie oszczędne.
Ostry światłocień potęguje odczucie kontrastu graczne-
go. Szarości na tych zdjęciach prawie nie ma. Odnosi się
wrażenie, że wyparła ją z kadru czerń i biel. W dużych
formatach nie tyle przedstawiają trudno rozpoznawalne
części rzymskich budynków zaprojektowanych blisko
wiek temu przez włoskich racjonalistów, ile surowe kom-
pozycje przestrzenne tworzone współcześnie przez rzeź-
biarzy posługujących się w artystycznych wypowiedziach
zdyscyplinowanym językiem geometrii. Fotoobrazy
pokazane na wystawie Pochwała światła trudno uznać
za neutralne rejestry dokumentujące fragmenty moder-
nistycznych budynków. Wizualne inwentaryzacje są na
ogół zimne w klimacie, wszak mają być przezroczyste
względem tego, co przedstawiają. Kompozycje Galas-
siego sprawiają wrażenie oderwanych od utrwalonych
na światłoczułej błonie motywów. Odbiera się je jako
całkowicie niezależne od brył architektonicznych, które
w trakcie naświetlania błony znalazły się przed obiekty-
wem aparatu. I właśnie ów dystans zaistniały między mo-
tywem a jego mechanicznym obrazem powoduje, że ten
ostatni jest odbierany jako autonomiczny twór emanujący
metazycznym nastrojem.
ity, Bauhaus (“less is more” is his motto) and Russian
construc tivism are among the artist’s favourite directions
in visual arts. Although he also feels he has a debt to Ita
lian painters such as Mario Sironi, Giorgio De Chirico,
Giorgio Mo ran di and Alberto Burri, Italian photographer
Marioa Gia co melli and HungarianFrench photographer
Lucien Hervé (his real name is László Elkán) as well as
to many architects whose works he admires, and maybe
regretting a bit that he does not belong to their group. But
this is life [7].
Photographs by Galassi are extremely economical. The
sharp chiaroscuro intensies the feeling of graphic con-
trast. There is almost no grey in these photos. It seems that
black and white pushed it out of the frame. In large formats,
they do not so much present the hardly recognizable parts
of Roman buildings which were designed nearly a century
ago by Italian rationalists, but the raw spatial composi-
tions created today by sculptors using a disciplined lan-
guage of geometry in their artistic expressions. Photopic-
tures which were shown at the Praise of Light exhibition
are difcult to be considered neutral records documenting
fragments of modernist buildings. Visual inventories are
generally cold, after all, they are supposed to be transpar-
ent to what they depict. Galassi’s compositions give the
impression of being very detached from the motifs xed
on the photosensitive lm. They are perceived as com-
pletely independent of architectural blocks, which during
the exposure of the lm were in front of the camera lens.
And it is this distance existing between the motive and its
mechanical image that causes the latter to be perceived as
an autonomous creation emanating a metaphysical mood.
When choosing modernist buildings, Galassi claimed
that there was no need to show them in full dimension
because properly selected parts of them are able to give
a viewer an idea of the superior structure modelling the
object. In this case, the principle that the maximum ex-
pression can be achieved with the minimum of the means
used has fully proved its worth. Despite the fragmented
approach to the subject, the material exhibited at Praise
of Light is suitable for conducting research to determine
what kind of relations occur between photography in its
radically fragmentary scene of a view and the rest essen-
tial part of the authentic architectural landscape remaining
outside the frame. It turns out that even in this extreme
case, art In October 2001 I met Yannig Hedel pars pro
toto. At the Venetian exhibition, a conscious reception
of directly seen fragmentary appearances of a particular
building could be a clue revealing to the imagination how
to reconstruct the whole.
Looking at the stairs in a photograph by Galassi
(Fig. 2), we can see every detail. Thus the stairs do not
need imagination. However, it is necessary when trying
to imagine what a complete object, to which the photo-
graphed stairs belong, looks like. Perceptive improvi-
sation seeking an external complement to a particular
photograph works in the eld of the invisible. During per-
ception, a recipient of the image crosses its borders in the
hope of nding in mind a probable appearance of reality
which is not present in a photograph. Thus, he undertakes
a purely conceptual game with a limited – by a tonally
132 Jerzy Olek
Wybierając budynki modernistyczne, Galassi uznał, że
nie ma potrzeby pokazywania ich w pełnym wymiarze,
gdyż odpowiednio wybrane ich części są w stanie dać wi-
dzowi wyobrażenie o nadrzędnej strukturze modelującej
obiekt. W tym wypadku w pełni sprawdziła się zasada,
według której maksimum wyrazu osiągnąć można przy
minimum zastosowanych środków. Mimo fragmenta-
ryczności ujęcia tematu materiał wyeksponowany na Po-
chwale światła nadaje się do przeprowadzenia badań ma-
jących ustalić, jakie relacje zachodzą pomiędzy fotograą
w jej radykalnie wycinkowej odsłonie widoku a pozostałą
poza kadrem zasadniczą częścią autentycznego krajo-
brazu architektonicznego. Okazuje się, że nawet w tym
skrajnym wypadku sztuka jest w stanie potwierdzić uży-
teczność maksymy pars pro toto. Na weneckiej wystawie
świadoma recepcja bezpośrednio widzianych wycinko-
wych wyglądów konkretnej budowli mogła być wska-
zówką dla wyobraźni, jak ma zrekonstruować całość.
Oglądając schody na fotograi Galassiego (il. 2), widzi
się dokładnie każdy ich szczegół. Schodom imaginacja
nie jest więc potrzebna. Konieczna jest natomiast w trak-
cie prób wyobrażenia sobie, jak prezentuje się kompletny
obiekt, do którego należą sfotografowane schody. Postrze-
żeniowa improwizacja szukająca zewnętrznego dopełnie-
nia konkretnej fotograi działa na polu niewidzialnego.
W trakcie percepcji odbiorca obrazu przekracza jego gra-
nice w nadziei odnalezienia w umyśle prawdopodobnego
wyglądu rzeczywistości nieobecnej na fotograi. Podej-
muje tym samym czysto konceptualną grę o ograniczo-
nym – przez uproszczoną tonalnie fotograę – potencjale
improwizacji. Jest to sytuacja, kiedy umysł stara się roz-
budowywać wyobrażony obraz poprzez odnoszenie się
do utrwalonych w pamięci doświadczeń. Nie może jed-
nak być pewien żadnej ich myślowej wersji. Co najwyżej,
jest w stanie uświadomić sobie, że prawda percepcji nie-
zauważalnie przeistacza się w fałsz złudzenia.
Galassi fotografował budynki zaprojektowane w sty-
listyce modernistycznej przez Adalberta Liberę, Angiola
Mazzoniego i Giovanniego Guerriniego. Sposób wizuali
zacji wybranych fragmentów tych surowych z założenia
budowli przypomina konwencję, w jakiej dla Le Corbu-
siera pracował Lucien Hervé, z jego ulubionymi ostrymi
kątami widzenia i skrajnie kontrastowym światłocieniem
narzucającym fotogracznym obrazom mocną gracznie
wizualność. Na przeciwległym biegunie lokuje się zde-
rzona z architekturą praktyka artystyczna Yanniga Hedela.
Jeżeli poetykę obrazów wydobywanych obiektywem
z miejskiego krajobrazu przez Galassiego uznać za cha-
rakterystyczną dla techniki low-key (niska tonacja), czar-
nobiałą część twórczości Hedela należałoby przypisać do
high-key (wysoka tonacja). W pierwszym wypadku wizu-
alizacja spełnia się w czerniach, w drugim – w bielach.
Obaj twórcy przedstawiają bezczasowy obraz miasta,
jego wysterylizowaną estetykę wyczyszczoną z jakich-
kolwiek elementów dekoracyjnych. Ich wykonane me-
chanicznym narzędziem obrazy bardziej niż wizerunkami
architektury jawią się jako legenda czysto geometrycznej
anatomii owej architektury: wizualna notacja, która odsy-
ła do służącej jej za punkt wyjścia zycznej formy prze-
strzennej. Są to „mapy” brył nie zawsze możliwych do
simplied photograph – potential for improvisation. It is
a situation when the mind tries to expand the imaginary
picture by referring to the experiences recorded in the
memory. However, it cannot be sure of any of their mental
version. At most, it is able to realize that the truth of per-
ception imperceptibly turns into the falseness of illusion.
Galassi photographed buildings which were designed
in the modernist style by Adalbert Libera, Angiola Maz-
zoni and Giovanni Guerrini. The way of visualizing se-
lected fragments of these crude structures resembles the
convention in which Lucien Hervé worked for Le Corbu
sier with his favourite sharp viewing angles and extremely
contrasting chiaroscuro imposing graphically strong visu-
ality on photographic images. At the opposite extreme
Yannig Hedel’s artistic practice that is clashed with archi-
tecture is located. If the poetics of images extracted by the
photographic lens from the urban landscape by Galassi
was considered to be characteristic of the low-key tech-
nique, the black and white part of Hedel’s creative activity
should be attributed to the high-key. In the rst case, visu-
alization works in black, in the second – in white.
Both artists present a timeless image of the city and its
sterilized aesthetics cleaned of any decorative elements.
Their images made with a mechanical tool seem to be
symbols of the purely geometric anatomy of this architec-
ture rather than images of architecture, i.e., a visual nota-
tion, which refers to the physical spatial form that serves
as its starting point. These are “maps” of objects which
are not always possible to be reproduced. These “maps”
are signicantly different. In emotional reception, Galla-
si’s “maps” are hard, whereas Hedel’s “maps” appear to
be covered with delicate fog. Visual understatements of
both images rather vaguely suggest the possibility of their
visual reading because they certainly do not state anything
categorically.
Poetizing geometry
Yannig Hedel repeatedly returns to the same objects with
a camera, often spending a lot of time with them to expe-
rience sensations which are difcult to capture in a split
second and which can only be fully experienced when
a shadow smoothly changes its shape and size for several
hours. A viewer generally does not know what object casts
this shadow, although she/he is certain that it is caused by
the sun. In the case of Hedel’s, who is frugal in his forms
of expression, the main motifscreen is not important.
Once it will be a windowless wall of a building (Fig. 3),
another time it will be a slender obelisk. Always such an
object which repeatedly appears in all images in the series
occupies the same central place in similarly composed
frames. A series of photos identical to the main theme is
brought to life only by unstable chiaro scuro.
The French photographer is fond of capturing empty
surfaces with his camera. They are generally uniformly
grey and in the same tone as the dusk cloudless sky. The
balanced stability of the frame is sometimes disturbed by
the barely visible urban development. This is the case, for
example, when a narrow gap between two large wall pan-
els makes it possible to see the distance, i.e., buildings

Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 133
standing close to each other somewhere on the horizon.
Hedel reaches for the camera thoughtfully and never acts
spontaneously. In his case, vision is perfectly fullled
in the thing seen and in confrontation with which it is
odtworzenia. Przeważnie różnią się od siebie wyraźnie.
Galassiego „mapy” w emocjonalnym odbiorze wydają się
twarde, „mapy” Hedela sprawiają wrażenie okrytych de-
likatną mgłą. Wizualne niedopowiedzenia jednych i dru-
gich obrazów raczej niejasno sugerują możliwości ich
wizualnego odczytu, na pewno bowiem nie stwierdzają
niczego kategorycznie.
Poetyzowanie geometrii
Yannig Hedel wielokrotnie wraca z kamerą do tych sa-
mych obiektów, nierzadko spędzając z nimi sporo czasu,
by doświadczyć trudno uchwytnych w ułamku sekundy
wrażeń, których w pełni można doznawać dopiero wów-
czas, gdy przez kilka godzin obserwuje się cień płynnie
zmieniający swój kształt i wielkość. Widz na ogół nie
wie, jaki przedmiot ów cień rzuca, choć ma pewność, iż
wywołuje go słońce. W wypadku oszczędnego w formach
wypowiedzi Hedela nieważny jest główny motywekran.
Raz będzie to bezokienna ściana budynku (il. 3), kiedy in-
dziej wysmukły obelisk. Zawsze taki obiekt powtarzający
się we wszystkich przedstawieniach tworzących serię zaj-
muje to samo centralne miejsce w jednakowo kompono-
wanych kadrach. Serię identycznych w ujęciu głównego
tematu zdjęć ożywia wyłącznie niestabilny światłocień.
Francuski fotograf z upodobaniem utrwala swoim
aparatem puste płaszczyzny. Są na ogół jednolicie sza-
re, w tonacji takiej samej jak zmierzchające bezchmurne
Il. 3. Yannig Hedel,
De labore solis, 1993
Fig. 3. Yannig Hedel,
De labore solis, 1993
Il. 2. Gianni Galassi, Pałac Kongresu w Rzymie (arch. A. Libera)
Fig. 2. Gianni Galassi, Palace of Congress in Rome (arch. A. Libera)
134 Jerzy Olek
realized somehow by itself. Faithful to purist architecture,
he reects his ascetic tastes in its images. At rst we get
the impression that a photographic image was shaped by
extreme rationality and that the absolute form which dom-
inates it deprives the reception of all emotionality, yet it
feels delicate, though difcult to dene lyricism radiating
from the photo.
In October 2001 I met Yannig Hedel at our common
exhibition entitled Pieces of Blue (Fragments d’azur) at
the Espace Suisse Gallery in Strasbourg. About a year lat-
er, under the same title, although partly with new works,
we presented ourselves at the Museum of Architecture in
Wrocław. The introduction to it was written by Madeleine
MillotDurrenberger. Here is a fragment of her opinion on
Hedel’s creative activity:
At the return exhibition, which was organized in Wro
cław after the one in Strasburg, Yannig Hedel presented
a fragment of the urban world – without ambiguity, reject-
ing all effects of illusion, renouncing all picturesqueness;
but with appreciation for empty spaces, elements of anony-
mous architecture, unspecied decorations. However, in
his reading of the city he gives up appearances. He works
within the truth – even when we, looking at his pictures,
think about the power of falsehood. Of course, the artist
plays with it, even going as far as to sculpt a hole in the sky
discovered between tenement houses, which he found in his
own photographic prints. The city by Hedel is quiet, with
large surfaces of walls, almost abstract, pierced with small
holes of light: it is a tale of the sun, often set after sunset
or when the inhabitant of the city is… elsewhere [8, p. 8].
Different in their construction and message are He-
del’s colourful compositions based on ceramic mosaics
(Fig. 4). Their origin is Moorish, hence the dominance
of geometric abstraction, which, according to Hedel, is
conducive to meditation. He builds his montages from
several parallel elements. These are belts of architectural
details discovered in buildings from various cultures and
époques. Perhaps, they look as if they were postmodern
pictures, however, they are extremely coherent, although
they combine elements of various origin, i.e., quotations
from Arabic and JudeoChristian art with details of mod-
ernist architecture. The optical compatibility of all their
content is the value that is difcult to ignore. And yet,
each montage consists of quotations taken from photo-
graphs of architectural motifs shown from different points
of view and additionally presented at various scales. It is
interesting that when placed side by side, they seem to be
images not of several, but one object, which exists in a cu-
rious space with unknown number of dimensions.
Cities encoded in their sterile fragmentary emblems are
not only quiet, they are also empty. Galassi’s and Hedel’s
photographs, like some paintings by Giorgio de Chirico,
captivate with their surreal emptiness. They are very am-
biguous. They are disturbing because of our inability to
see what they conceal, although they are also relaxing –
when we choose to contemplate them. However, in or-
der to achieve a state of calmness, it is necessary to look
without conscious vision, i.e., look at the very pure visu-
ality of the image avoiding any meaningful interpre ta tion
of it.
niebo. Wyważoną stabilność kadru nieraz zakłóca ledwo
widoczna na dalekim planie miejska zabudowa. Tak jest
na przykład wtedy, kiedy wąska szczelina znajdująca się
między dwoma wielkimi płytami ścian pozwala ujrzeć
dal: budynki stojące blisko siebie gdzieś na horyzoncie.
Hedel sięga po kamerę z namysłem, nigdy nie działając
spontanicznie. W jego wypadku widzenie doskonale spełnia
się w rzeczy widzianej, w konfrontacji z którą realizuje się
poniekąd samo. Wierny purystycznej architekturze, w jej
wizerunkach odzwierciedla swoje ascetyczne upodoba-
nia. W pierwszej chwili odnosi się wrażenie, że obraz fo-
tograczny ukształtowała skrajna racjonalność, że domi-
nująca go bezwzględna forma pozbawia odbiór wszelkiej
emocjonalności, a jednak odczuwa się promieniujący ze
zdjęcia delikatny, choć trudny do określenia liryzm.
W październiku 2001 r. spotkałem się z Yannigiem
Hedelem na wspólnej wystawie o tytule Kawałki błękitu
(Fragments d’azur) w Galerii Espace Suisse w Strasbur-
gu. Niecały rok później pod tym samym tytułem, choć
częściowo nowymi pracami, zaprezentowaliśmy się we
wrocławskim Muzeum Architektury. Wprowadzenie do
niej napisała Madeleine MillotDurrenberger. Oto frag-
ment jej opinii na temat twórczości Hedela:
W organizowanej po Strasburgu rewanżowej wystawie
we Wrocławiu Yannig Hedel przedstawia fragment świata
miejskiego bez dwuznaczności, odrzucając wszelki efekt
iluzji, wyrzekając się wszelkiej malowniczości; ceniąc pu-
ste miejsca, elementy anonimowej architektury, nieokre-
ślone dekoracje, rezygnuje jednak w swoim odczytywaniu
miasta z pozorów. Pozostaje w zgodzie z prawdą, nawet
jeśli patrząc na jego obrazy, myślimy o sile fałszu. Oczy-
wiście artysta się tym bawi, posuwając się nawet do wy-
rzeźbienia odkrytej między kamienicami dziury w niebie,
odczytanej z własnych odbitek fotogracznych. Miasto
Hedela jest ciche, wielkie płaszczyzny murów, niemal abs-
trakcyjne, przeszywają małe dziurki światła: to opowieść
słońca, często w porze zachodu lub kiedy mieszkaniec
miasta jest… gdzie indziej! [8, s. 8].
Inne w konstrukcji i wpisanym w nie przesłaniu są
barwne kompozycje tego samego autora składające się na
cykl Azulejos, którego wspólny mianownik w odniesieniu
zarówno do idei, jak i formy stanowią ceramiczne mozai-
ki (il. 4). Ich rodowód jest mauretański, stąd dominacja
abstrakcji geometrycznej, która według Hedela sprzyja
medytacji. Swoje montaże buduje z kilku równoległych
względem siebie elementów. Są to pasy architektonicz-
nych detali odkrytych w budowlach pochodzących z róż-
nych kultur i epok. Być może w całości sprawiają wra-
żenie postmodernistycznych tablic, jednak są wyjątkowo
spójne, mimo iż łączą w sobie elementy o różnym rodo-
wodzie: cytaty ze sztuki arabskiej oraz judeochrześci-
jańskiej z detalami modernistycznej architektury. Trudną
do zignorowania wartością jest optyczna zgodność całej
ich zawartości. A przecież na każdy montaż składają się
cytaty wzięte z fotograi architektonicznych motywów
ukazanych z odmiennych punktów widzenia, w dodatku
przedstawionych w rozmaitych skalach. Interesujące jest
to, że złączone oddziałują jak przedstawienie nie kilku,
lecz jednego obiektu, który egzystuje w dziwnej przestrze
ni o trudnej do precyzyjnego ustalenia liczbie wymiarów.

Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 135
Miasta zakodowane w ich sterylnych wyimkowych
emblematach nie tylko są ciche, one są także puste. Fo-
tograe Galassiego i Hedela, podobnie jak niektóre ob-
razy Giorgia de Chirico, zniewalają nadrealną pustką.
Tak więc i one są dalece niejednoznaczne. Niepokoją ze
względu na niemożność zobaczenia tego, co sobą zakry-
wają, choć również relaksują, kiedy kontempluje się wy-
brane fotograczne przedstawienie. Żeby jednak osiągnąć
stan wyciszenia, trzeba patrzeć bez świadomego widze-
nia: patrzeć na samą czystą wizualność obrazu, unikając
jakiejkolwiek znaczeniowej jego interpretacji.
Fotograa oferuje detalicznie odbieranej architekturze
wzbogacające ją wizualnie wycinki oderwane od reszty
bryły apodyktycznym kadrem użytej kamery. Egzystują
jako obrazy samoistne, gdyż dokonanie wybiórczej reje-
stracji uwolniło je od kontekstów, w jakich w rzeczywi-
stości istnieją w obrębie całej budowli.
Ascetyzm kadru
Inaczej przedstawia konsekwentną w swej prostocie
architekturę Wolfram Janzer. Stosowane przez niego sze-
rokie plany zdjęciowe obejmują zazwyczaj cały budynek
lub obszerne fragmenty wnętrza. Na ogół jego ujęcia są
skrajnie sterylne, zasadne w tych wypadkach, w których
rejestrowana architektura jest sama w sobie ascetyczna.
Wizualny minimalizm nie jest efektem izolowania od
reszty małego fragmentu budowli jak u Galassiego, lecz
dodatkowego wyczyszczania ujęciem i tak już surowej
formy. Reprezentatywnym przykładem jest seria zdjęć
wnętrza augsburskiego kościoła św. Maurycego (il. 5),
którego przebudowę zaprojektował John Pawson, rady-
kalny minimalista, autor bogato ilustrowanej esencjonal-
nej książki Minimum [9], pokazującej bogactwo struk-
turalne twórczości umiejącej rezygnować ze zbędnego
nadmiaru. W serii prostych z założenia widoków pustej
przestrzeni kościoła Janzer eksponuje przede wszystkim
miękką świetlistość wnętrza wykreowaną przez projek-
tanta, jakże potrzebną w miejscach służących duchowo-
ści. Wszystkie fotograe z tego cyklu promieniują mlecz-
ną bielą, sprawiającą, że nieliczne sprzęty wyposażenia
stają się bardziej wyraziste. Poza tym fotograe te wydają
się mieć ten sam stopień iluminacji co kościół, zwłaszcza
jego prezbiterium i sklepienie.
Photography’s gift to the architecture seen in such
closeups are elaborate details detached from the mass of
the building by the authoritarian act of the camera. They
subsists as independent images because their selective
registration liberated them from the contexts in which
they normally exist within the building.
Asceticism of the frame
Wolfram Janzer presents architecture that is consistent
in its simplicity in a different way. The wide views he
uses usually cover the whole building or extensive frag-
ments of the interior. In general, his shots are extremely
sterile, which is logical in these cases where the recorded
architecture is ascetic in itself. Visual minimalism is not
the result of isolating a small fragment of the building,
like in Galassi, from the rest, but of additional purica-
tion of already simple form. A representative example
is a series of photographs of the interior of St Maurice
Augsburg Church (Fig. 5), whose reconstruction was de-
signed by John Pawson, a radical minimalist, and the au-
thor of the richly illustrated essential book Minimum [9]
which showed the structural richness of buildings stripped
of all excess. In a series of simple views of the empty
space of the church Janzer primarily stresses the soft lumi
nosity of the interior created by the architect, so necessary
in places dedicated to spirituality. All photographs in this
series radiate with milky white, making the few equip-
ment accessories more expressive. Apart from this, these
photographs seem to have the same degree of illumination
as the church, in particular its presbytery and vault.
Wolfram Janzer claims that light, matter and proportion
form a connector in his photographs, whereas purity and
transparency constitute a differentiator. He is interested
in a specic type of aesthetics such as Pawson’s mini
malism or Le Corbusier’s purity of matter, colours and
space. He is also close to the views, designs and music
of Janis Ksenakis – a composer and architect. One of the
more consistent documentation was made by Janzer in La
Tourette Monastery. Le Corbusier followed a specic phi-
losophy when designing it. It can be read in the follow-
ing statement: Light and shadow speak the loudest in this
architecture of truth, peace and strength (quoted in [10,
p. 73]). The photographer perfectly t into this concept.
Il. 4. Yannig Hedel,
Suita wenecka, 2010
Fig. 4. Yannig Hedel,
Venetian Suite, 2010

136 Jerzy Olek
Wolfram Janzer twierdzi, że łącznikiem w jego fotogra-
ach jest światło, materia i proporcja, natomiast wyróżni-
kiem – czystość i przejrzystość. Interesuje go określony
typ estetyki, taki jak minimalizm Pawsona czy puryzm
materii, barw i przestrzeni w twórczości projektowej
Le Corbusiera. Bliskie są mu również poglądy, projekty
i muzyka Janisa Ksenakisa – kompozytora i architekta.
Jedną z bardziej konsekwentnych dokumentacji wykonał
Janzer w klasztorze La Tourette. Le Corbusier w jego pro-
jektowaniu kierował się określoną lozoą. Odczytać ją
można w stwierdzeniu: Światło i cień przemawiają naj-
głośniej w tej architekturze prawdy, spokoju i siły (cyt. za:
[10, s. 73]). Doskonale w koncepcję tę wpisał się fotograf.
Uszanował czystość i surowość obiektu, potęgując obie
cechy zdecydowanym kadrowaniem.
Fotograa, nadbudowując drugie piętro nad przedmio-
tem przedstawienia, porządkuje go niejako aktem wizu-
alizacji. Jest to jednak działanie jednostronne, dokonane
z wybranego punktu widzenia. Fotograf ma swobodę
w wyborze motywu przeznaczonego do zarejestrowania.
Kreując jego wizerunek spłaszczony do dwóch wymia-
rów, idealizuje nieraz potencjał tkwiący w stosowanym
medium. A przecież to tylko środek przekazu. Kamera
zapisuje wyłącznie to, co widzi jej użytkownik, i to on
tworzonemu obrazowi nadaje znaczenie. Niewykluczone
jednak, że zachodzi też proces odwrotny i fotograa swo-
ją zawartością widzi fotografa.
He respected the purity and austerity of the object, en-
hancing both features with strong framing.
The photograph, which is one level above the subject
of its representation, introduces optical odder by the act
of visualization. However, this is a onesided action and
made from a selected point of view. The photographer is
free to choose a motif to be recorded. By creating its im-
age attened to two dimensions, he often idealizes the po-
tential inherent in the medium applied. And yet it is only
a mechanical medium. The camera only records what its
user sees and it is the user who gives meaning to the cre-
ated image. However, it cannot be ruled out that a reverse
process also takes place and a photograph sees a photo
grapher with its content.
Meticulous rebuses
Being an artist and architect at the same time obliges to
dene the attitude and choice of the way of depicting. Ta-
deusz SawaBorysławski did this: In my opinion, it is easy
to photograph modernist architecture if you do not want
to show a building. Any shot, case, the so-called tight plan,
an elementary approach – as Jerzy Olek dened it – builds
a geometric composition in the frame – naturally, simpli-
ed. The composition in itself. Well, but I do not know if
this is photographing architecture, maybe just treating it
as an excuse to create a geometric, at image. Electri-
cal grids, streetlamps, gutters, trees, climbing plants in-
terrupted me when I operated my camera… So I started
photographing them and architecture – as I went along. In
search of a modern ornament from which I could compose
archilim designs. This approach proved to be very useful
in this ethnological process [11].
Compositions woven from wool by SawaBorysławski
are an excellent example of making an original change
in the cultural context (Fig. 6, 7). The starting point for
all, as he calls them, archilims are details taken out with
a camera from the modernist buildings designed by archi-
tects such as Max Berg, Hans Poelzig, Erich Mendelsohn,
Hans Scharoun and Carl Zimmermann. Borysławski, with
rationalized competence, builds systems of structures re-
sembling abstract op art images from elements caught in
the photographic lens, i.e., cornices, frames, friezes, eaves,
balustrades and windows. They allow us to read them
differently – as aesthetically ordered sign boards, texts
hidden in an encrypted code, chessboardlike boards of
a mysterious game run on geometric markers informing
us where are places for gures moving on it.
There are certainly more ways of reasonably reading
them. It all depends on the criteria adopted. Everyone
sees differently and chooses their favourite convention.
But also the essence of emerging perception boils down
to individual vision and subjective thinking about one’s
own vision. In his choices, SawaBorysławski used his
own key, distilling the details he was interested in, which
were picked out from larger entities by means of a cam-
era and then revealed in abstract compositions strictly
subordinated to the principles of structural balance and
transparent harmony. In the case of archilims, the form to
which every detail is subordinated rationally, seems to be
Il. 5. Kościół św. Maurycego, Augsburg, arch. John Pawson
(fot. W. Janzer)
Fig. 5. St Maurice Church, Augsburg, arch. J. Pawson
(photo by W. Janzer)

Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 137
Koronkowe rebusy
Równoczesne bycie artystą i architektem zobowiązu-
je do określenia postawy i wyboru sposobu obrazowania.
Uczynił to Tadeusz SawaBorysławski: Moim zdaniem
łatwo jest fotografować architekturę modernistyczną,
jeśli nie chce się pokazać budynku. Jakiekolwiek ujęcie,
przypadek, tzw. ciasny plan, ujęcie – jak to określał Je-
rzy Olek – elementarne, buduje w kadrze kompozycję
geometryczną, ze swej natury – uproszczoną. Kompo-
zycję samą w sobie. No, ale nie wiem, czy to jest foto-
grafowanie architektury, może tylko traktowanie jej jako
pretekstu do stworzenia geometrycznego, płaskiego ob-
razu. W operowaniu kamerą przeszkadzały mi w kadrze
sieci elektryczne, lampy uliczne, rynny, drzewa, pnącza…
Zacząłem więc to je fotografować, a architekturę – przy
okazji. W poszukiwaniu współczesnego ornamentu, z któ-
rego mógłbym komponować wzory archilimów. W tym et-
nologicznym procesie takie podejście okazało się bardzo
przydatne [11].
Tkane z wełny kompozycje autorstwa SawyBorysław-
skiego są znakomitym przykładem dokonywania ory-
ginalnej zmiany kulturowego kontekstu (il. 6, 7). Punk-
tem wyjścia wszystkich, jak on to nazywa, archilimów,
są detale wyjęte kamerą z modernistycznych budynków
projektu takich architektów jak Max Berg, Hans Poelzig,
Erich Mendelsohn, Hans Scharoun czy Carl Zimmer-
mann. Ze złowionych obiektywem elementów: gzymsów,
obramień, fryzów, okapów, balustrad i okien Borysławski
buduje ze zracjonalizowaną kompetencją układy struktur
przypominające abstrakcyjne obrazy opartu. Pozwalają
odczytywać się rozmaicie – jako estetycznie uporządko-
wane tablice znaków, teksty ukryte w zaszyfrowanym
kodzie, podobne do szachownic plansze tajemniczej gry
prowadzonej na geometrycznych oznaczeniach informu-
jących, jakie i gdzie są miejsca dla poruszających się po
niej gur.
an
overriding value. The rest is conditioned by the view-
er’s intelligence and sensitivity. Thanks to them, a viewer
can create a physically nonexistent object in the mind,
therefore inaccessible to view. At this point, modernism
ends, and conceptualism begins.
Ita HeinzeGreenberg from the Institute of History
and Theory of Architecture in Zurich commented very
aptly on the archilims: The contemplator’s astonishment
activates a ow of associations: architectural parts se-
rialized – patterns created by repetition – in a process
Il. 7. Tadeusz SawaBorysławski,
archilimy Poelzig II (po lewej)
i Poelzig I (po prawej)
na wystawie w Muzeum
Architek tury we Wrocławiu, 2009
(fot. T. SawaBorysławski)
Fig. 7. Tadeusz SawaBorysławski,
Archilims Poelzig II (on the left)
and Poelzig I (on the right)
at the exhibition in the Museum
of Architecture in Wrocław, 2009
(photo by T. SawaBorysławski)
Il. 6. Tadeusz SawaBorysławski, archilim Berg II, 2007
(fot. T. SawaBorysławski)
Fig. 6. Tadeusz SawaBorysławski, archilim Berg II, 2007
(photo by T. SawaBorysławski)
138 Jerzy Olek
Sposobów zasadnego odczytania jest na pewno więcej.
Wszystko zależy od przyjętych kryteriów. Każdy widzi
inaczej i wybiera jemu najbliższą konwencję. Ale też isto-
ta kształtującej się percepcji sprowadza się do indywidu-
alnego widzenia i subiektywnego myślenia o swoim wi-
dzeniu. SawaBorysławski w podejmowanych wyborach
posługiwał się własnym kluczem, destylując interesują-
ce go detale, wyławiane aparatem z większych całości,
a następnie ujawniane w abstrakcyjnych kompozycjach,
ściśle podległych zasadzie konstrukcyjnej równowagi
i przejrzystej harmonii. W wypadku archilimów nadrzęd-
ną wartością zdaje się forma, której racjonalnie podpo-
rządkowany jest każdy detal. Resztę warunkuje inteli-
gencja i wrażliwość widza. Dzięki nim może wykreować
w umyśle obiekt nieistniejący zycznie, zatem niedostęp-
ny oglądowi. W tym momencie kończy się modernizm,
a zaczyna konceptualizm.
Niezwykle trafnie skomentowała archilimy Ita Heinze
Greenberg z Instytutu Historii i Teorii Architektury
w Zurychu: Zdumienie widza budzi ciąg skojarzeń: serie
architektonicznych elementów, dalej – wzory tworzone
przez powtórzenie w procesie demontażu i montażu. Na
myśl przychodzą: Siegfried Kracauer i Walter Benjamin,
ornamenty i sztuka masowa, mechaniczna reprodukcja,
linia montażowa i prefabrykacja… Nowoczesność! […].
Wielki architekt XIX wieku, który okazał się być synem
dobrze prosperującego producenta wyrobów wełnianych
z Hamburga, wymyślił znakomitą teorię; w opinii Gott-
frieda Sempera architektura ma swoje początki w tek-
styliach, w plecionkach, supełkach i w tkaniu, w prymi-
tywnym, tymczasowym namiocie wykonanym z tkaniny
rozpiętej na rusztowaniu – często odświętnie udekorowa-
nym wstążkami, girlandami i innymi miękkimi ozdobami.
W przeciwieństwie do innych teoretyków architektury
Semper twierdził, że kulturowa i estetyczna rola przystro-
jonej ściany jest bardziej znacząca niż jej funkcja struktu-
ralna. Wierzył, że przez wieki budynki przechowały sym-
boliczne formy swych wczesnych, tkanych poprzedników.
Wzory geometryczne tworzone przez ceglane i kamienne
ściany są aktywnym wspomnieniem dawnych ornamentów
z tkanin, z dywanów, od których pochodzą.
Archilimy Tadeusza SawyBorysławskiego powtarzają
i odwracają proces transformacji z „wyrobu miękkiego”
do „wyrobu twardego” i z powrotem – do „wyrobu mięk-
kiego”. Udaje mu się osiągnąć dialog, syntezę prymityw-
nego schronu i nowoczesnej architektury. Jego prace po-
wstają z tych inspirujących kontrastów. I – wreszcie – są
wciąż pięknymi dekoracjami ściennymi, które z pewnością
oczarowałyby Sempera [12, s. 7].
Wysublimowana elegancja
Czystość wizualna surowej formy nie przestaje być
atrakcyjna, ale nie dlatego, a przynajmniej nie tylko dla-
tego, że jest estetycznie uniwersalna. Jej istotę, trudną do
zastąpienia, stanowi emanacja klarowności ułatwiająca
otwarcie się na wyciszenie. Stąd tak dobrze zminimali-
zowane do maksimum koncepcje kompozycyjne Johna
Pawsona i Tadao Ando spełniają się w bryłach obiektów
przeznaczonych do modlitwy i medytacji, szczególnie
of disassemblage and assemblage – Siegfried Kracauer
and Walter Benjamin come to mind – mass ornament and
the art of mechanical reproduction – assembly line and
pre fabrication. Modernity! […] A great architect of the
19
th
century, who happened to be the son of a Hamburg
based well-to-do wool manufacturer, came up with a not-
ed theory. In Gottfried Semper’s view architecture has its
origins in textiles. In braiding, knotting, and weaving, in
the primitive temporary tent, made of cloth stretched over
scaffoldings – often festively adorned with ribbons, gar-
lands, and other kinds of soft ornaments. In contrast to
other architectural theorists, Semper judged the cultu r
al and aesthetic role of the decorated wall to be more sig-
nicant than its structural function. He believed that over
the centuries, building types retained the symbolic forms
of their earlier textile predecessors. The geometric pat-
terns produced on brick and stone are an active memory
of the ancient rug from which they were derived.
Tadeusz SawaBorysławski’s archilims repeat and re-
verse the process of transformation from “soft ware” into
“hard ware” and back to “soft ware”. He succeeds in
achieving a dialogical synthesis of the primitive hut and
modern architecture. His works live from inspiring con-
trasts. Ultimately, they are still beautiful wall decorations,
which would surely charm Semper [12, p. 7].
Sophisticated elegance
Visual purity of the austere form does not cease to be
attractive, but not, or at least not only, because it is aes-
thetically universal. Its unique essence is the emanation
of clarity which facilitates opening to silence. Hence,
composition concepts of John Pawson and Ta dao Ando so
minimized to the maximum are fullled in the objects in-
tended for prayer and meditation, in particular those pre-
destined for manifesting transcendental reality in them.
I think that among other similar places, a monastery in the
Czech Nowy Dwór (according to Pawson’s design) and
the Church of Light in Japa nese Ibaraki ( according to the
Ando design) stand out.
The type of architecture they produce has its deep
roots in their fundamental views on the subject of life phi-
losophy, strengthened by staying for some time in plac-
es where it is possible to feel free from the civilization
hustle and bustle. Pawson spent a week at the Abbey of
Burgundy after receiving a commission from Trappists.
He had time to learn about the rigorous monastery rule
and the strict rhythm of the monks’ life. Their attitude was
probably close to him as he himself adheres to the idea of
simplicity undisturbed by unnecessary things, simplicity
that goes beyond what is absolutely necessary. The mini-
malism he practices, therefore, does not result from stylis-
tic preferences but from the subordination of the form to
deep philosophical and emotional content.
Pawson makes his views clear: The minimum could be
dened as the perfection that an artefact achieves when
it is no longer possible to improve it by subtraction. This
is the quality that an object has when every component,
every detail, and every junction has been reduced or con-
dense to essentials. It is the result of the omission of the
Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 139
predestynowanych do objawiania się w nich rzeczywisto-
ści transcendentalnej. Sądzę, że wśród innych podobnych
miejsc wyróżnia się klasztor w czeskim Nowym Dworze
(według projektu Pawsona) oraz kościół Światła w japoń-
skim Ibaraki (według projektu Ando).
Typ architektury, jaki uprawiają, ma swoje głębokie
zakorzenienie w ich fundamentalnych poglądach na temat
lozoi życiowej, wzmocnionych przebywaniem przez
pewien czas w miejscach, w których można uwolnić się
od cywilizacyjnego zgiełku. Pawson po otrzymaniu zle-
cenia od trapistów spędził tydzień w opactwie w Burgun-
dii. Miał czas na zapoznanie się z surową regułą klasz-
torną i rygorystycznym rytmem życia zakonników. Ich
postawa była mu zapewne bliska, jako że sam wyznaje
ideę prostoty niezakłócanej niczym co zbędne, prostoty
poprzestającej na tym co bezwzględnie konieczne. Mini-
malizm, jaki uprawia, nie wynika zatem z upodobań styli-
stycznych, lecz z przyjętej postawy podporządkowywania
formy głębokiej lozocznej i emocjonalnej treści.
Swoje poglądy Pawson wypowiada jasno: Minimum
można zdeniować jako doskonałość osiąganą przez wy-
twory rąk ludzkich, kiedy nie da się ich już więcej udo-
skonalić poprzez odejmowanie. Jest to cecha, jaką osiąga
przedmiot, kiedy każda część, każdy szczegół i każde połą-
czenie zostało sprowadzone do esencji. Powstaje w wyni-
ku pominięcia tego, co zbędne.
[…] Prostota to ideał, który znajdujemy w wielu kultu-
rach – tych, które szukają drogi życia wolnej od ciężaru
posiadania. Od japońskich koncepcji zen do poszukiwa-
nia prostoty u Thoreau, wybór minimalizmu w życiu za-
wsze daje poczucie wyzwolenia, szansę na dotknięcie isto-
ty istnienia, zamiast rozpraszania się tym, co trywialne.
Widać wyraźnie, że prostota to coś więcej niż sama este-
tyka: można postrzegać ją jako odbicie wrodzonej cechy
albo drogę do lozocznego lub literackiego wejrzenia
w naturę harmonii, sensu i prawdy. Prostota ma wymiar
moralny, zakładając bezinteresowność i odwrócenie się
od świata [9, s. 7].
Aby osiągnąć wynikającą z głębokiej potrzeby prosto-
tę, nie wystarczy uruchomić mechanizm metodycznego
redukcjonizmu. Nie chodzi o czysto techniczne pozby-
wanie się wszystkiego, co rozprasza i zawadza. Prostota
to nie to samo co bezmyślny utylitaryzm czy pragmatyzm.
Tak jak abstrakcja w sztuce wymaga opanowania rysun-
ku realistycznego, tak samo trudno osiągnąć prostotę.
Potrzebuje ona pieczołowitości, namysłu, wiedzy i cier-
pliwości [9, s. 10]. Jest to oczywista prawda na Dalekim
Wschodzie, gdzie nie zrównuje się znaczenia takich pojęć
jak prostota i ubóstwo. Wiadomo też, że dążenie do niej
wymaga wielkiego wysiłku. Dominujące w tamtej kul-
turze ideały estetyczne jasno wykłada zen. Zawierają się
w takich terminach jak skromność cichego życia, bezpre-
tensjonalna prostota, powściągliwość, surowość, ale także
nostalgia, czy wreszcie ukryta esencja i mistyczna treść
dzieła. W Japonii część tego zakresu znaczeniowego za-
warta jest w słowach wabi-sabi. Pojęcia te kodują lozo-
ę mocno akcentującą autentyczność i godzącą się z tym,
że nie wszystko musi być idealne.
Przełożenie niektórych z tych pojęć na konkrety ja-
sno uwidacznia kościół Światła postawiony na obrzeżach
inessentials. […] The idea of simplicity is a recurring ideal
shared by many cultures – all of them looking for a way
of life free from the dead weight of an excess of posses-
sions. From Japanese concepts of Zen, to Thoreau’s quest
for simplicity, minimal living has always offered a sense
of liberation, a change to be in touch with the essence of
existence, rather than distracted by the trivial. Clearly
simplicity has dimensions to it that go beyond the purely
aesthetic: it can be seen as the reection of some innate,
inner quality, or the pursuit of philosophical or literary
insight into the nature of harmony, reason and truth. Sim-
plicity has a moral dimension, implying selessness and
unwordliness [9, p. 7].
To achieve the simplicity resulting from a deep need,
it is not enough to activate a methodical method of re-
ductionism. It is not about purely technical getting rid of
everything that distracts and hinders simplicity is not the
same as unthinking utilitarianism or pragmatism. Just as
abstraction in art depends upon a mastery of the skills or
representation through drawing, so simplicity is actual-
ly very difcult to achieve. It depends on care, thought,
knowledge and patience [9, p. 10]. This is the obvious
truth in the Far East, where the concepts of simplicity and
poverty are not equalized. It is also known that pursuing
it requires great effort. Aesthetic ideals that dominate in
that culture are clearly taught by Zen. They include terms
such as modesty of quiet life, unpretentious simplicity, re-
straint, austerity, but also nostalgia, and nally the hidden
essence and mystical content of a work. In Japan, part of
this semantic range is contained in the words wabi-sabi.
These concepts encode the philosophy that strongly em-
phasizes authenticity and accepts that not everything has
to be perfect.
The Church of Light located on the outskirts of Osa-
ka evidently expresses some of these concepts in reality
(Fig. 8, 9). Its architect – Tadao Ando – clearly denes
his preferences, i.e., In all my works, light is an import-
ant controlling factor. I create enclosed spaces mainly
by means of thick concrete walls. The primary reason
is to create a place for the individual, a zone for one-
self within so ciety [13]. In this declaration it is possible
see a connection with the views of Le Corbusier whose
achievements are highly valued by Ando. But also, by
Mies van der Rohe, Alvar Aalto and Frank Lloyd Wright.
Speaking about architecture, Ando used the term “a box
that provokes”. When I was inside the church, I sat in the
gradually shining darkness before taking out my cam-
era. I decided to show the cross radiating with external
light and the interior which despite its sternness of con-
crete encouraged reection. Ando’s buildings seem to
reconcile intellectual discipline and artistic delicacy not
always found in symbiosis. The aesthetic and functional
signicance of the objects he designed is based on under-
statements. And so, when photographing, I tried to see the
Church of Light.
In the rened simplicity of Ando’s designs, whose cre-
ativity is situated at the border of international modern-
ism and the aesthetic canons of the Far East art, the wall,
which is the main element of space modelling, comes
to the fore. The repertoire of forms used in designing is

140 Jerzy Olek
Osaki (il. 8, 9). Jego autor – Tadao Ando – jednoznacznie
określa swoje preferencje: We wszystkich moich pracach
światło jest ważnym, decydującym czynnikiem. Tworzę
zamknięte przestrzenie, przede wszystkim za pomocą gru-
bych betonowych ścian. Głównym przesłaniem jest stwo-
rzenie miejsca dla jednostki, strefy dla niej w społeczeń-
stwie [13]. W deklaracji tej można dopatrzeć się związku
z poglądami Le Corbusiera, którego dorobek Ando wyso-
ko ceni. Ale też Miesa van der Rohe, Alvara Aalto i Fran-
ka Lloyda Wrighta. Wypowiadając się na temat architek-
tury, użył Ando określenia „pudełko, które prowokuje”.
Kiedy znalazłem się we wnętrzu kościoła, przez dłuższą
chwilę siedziałem w jaśniejącej stopniowo ciemności,
zanim wyjąłem aparat. Postanowiłem pokazać promie-
niujący zewnętrznym światłem krzyż i mimo surowości
betonu skłaniające do zadumy wnętrze. Realizacje Ando
wydają się godzić intelektualną dyscyplinę i artystyczną
delikatność nie zawsze występujące w symbiozie. Este-
tyczna i funkcjonalna wymowa zaprojektowanych przez
niego obiektów bazuje na niedopowiedzeniach. I tak wła-
śnie, fotografując, starałem się widzieć kościół Światła.
W wyranowanej prostocie projektów Ando, które-
go twórczość spełnia się na styku międzynarodowego
modernizmu i estetycznych kanonów sztuki Dalekie-
go Wschodu, na plan pierwszy wybija się ściana, będąca
głów nym elementem modelowania przestrzeni. Repertuar
limited by the architect to a minimum. They are generally
the most elementary geometrical gures, namely a square,
a circle and triangle. Pawson believes that pure geometry
along with its ideal forms and the silence emanating from
them is particularly conducive to minimalism.
I wondered how far it is possible to go on simplifying
what is already simple in itself and what can no longer be
ltered out of further details, if it is to be recognizable in
any way at all. I asked myself this question during subse-
quent meetings with Ando’s buildings. And then I remem-
bered the bipartite interpretation of photography made by
Roland Barthes. Studium and punctum. The rst term de-
nes the understood content of a photograph, everything
that is possible to see, and thus read, and therefore un-
derstand. The other term means a surprise, a small, not
immediately recognizable detail, almost a point that unex-
pectedly punctures a viewer, “stings” – as Barthes puts it,
all the more strongly because it is difcult to recognize it.
And if so, what kind of reception should be attributed to
these photographic superstructures of minimalist or pur-
ist architecture that I have referred to? I think that during
their viewing there is something like visual surplus. This
happens when seeing it does not necessary mean recog-
nizing it, when it is enough to contemplate the image in
its pure form, the image which is largely abstract. When
we see what we see without adding any meaning to it. It
is a new form of visual satisfaction free from the narrative
transmitted by the image. Although the French structur-
alist believed that puncturing with a hardly recognizable
point within the image changes its reading, however, this
is not justied in the situation I am writing about. He ex-
plained: The punctum is a detail, a partial object. To give
examples of punctum is, in a certain fashion, to give my-
self up [14, p. 77]. Disclosures in the case of the architec-
ture photographs, as I understand them, are not necessary.
Especially that they are more interesting as autonomous
images rather than recognizable images of modernist ob-
jects. By themselves, separate and selfsufcient, they can
bring silence to a focused recipient.
Translated by
Bogusław Setkowicz
Il. 8. Kościół światła, arch. Tadao Ando (fot. J. Olek)
Fig. 8. Church of Light, arch. Tadao Ando (photo by J. Olek)
Il. 9. Kościół światła, krzyż, arch. Tadao Ando (fot. J. Olek)
Fig. 9. Church of Light, cross, arch. Tadao Ando (photo by J. Olek)
Wyjmowanie z kontekstu /Extracting out of context 141
wykorzystywanych w projektowaniu form ogranicza ar-
chitekt do minimum. Są to na ogół najbardziej elementar ne
gury geometryczne: kwadrat, koło i trójkąt. Pawson uwa-
ża, że czysta geometria, z jej idealnymi formami i ema
nującą z nich ciszą, szczególnie sprzyja minima lizmowi.
Zastanawiałem się, jak daleko można posunąć się
w upraszczaniu tego, co już samo z siebie jest proste
i czego już dalej nie daje się odltrowywać z kolejnych
szczegółów, o ile w jakikolwiek sposób ma być rozpo-
znawalne. Zadawałem sobie to pytanie podczas kolejnych
spotkań ze zrealizowanymi projektami Ando. I wtedy
przypomniała mi się dwudzielna interpretacja fotograi
dokonana przez Rolanda Barthes’a. Studium i punctum.
Pierwsze pojęcie określa rozumianą zawartość zdjęcia,
wszystko to, co jest możliwe do zobaczenia, a więc i od-
czytania, a zatem zrozumienia. Pojęcie drugie oznacza
niespodziankę, drobny, nie od razu rozpoznawalny detal,
nieomal punkt, który nieoczekiwanie nakłuwa oglądające-
go, „użądla” – jak określił to Barthes, tym mocniej że jest
trudny do rozpoznania. A skoro tak, jaki rodzaj od bioru na-
leżałoby przypisać owym fotogracznym nad budówkom
minimalistycznej czy purystycznej architektury, jakie
przytoczyłem? Myślę, że w trakcie ich oglądu występuje
coś w rodzaju naddatku widzenia. Ma to miejsce wtedy,
kiedy widzeniu niepotrzebne jest rozpoznanie obiektu,
kiedy wystarcza mu kontemplacja obrazu w czystej po-
staci, obrazu w znacznym stopniu abstrakcyjnego. Kiedy
widzi się, co się widzi, nie dopisując do tego znaczeń. Jest
to nowa forma satysfakcji wizualnej wolnej od transmito-
wanej obrazem narracji. Wprawdzie francuski strukturali-
sta uważał, że nakłucie trudno rozpoznawalnym punktem
znajdującym się w obrębie obrazu zmienia jego odczy-
tanie, lecz nie ma to racji bytu w sytuacji, o jakiej piszę.
Wyjaśniał: Bardzo często punctum jest „szczegółem”, to
znaczy jakimś konkretnym przedmiotem. Ale przytoczyć
przykłady punctum to znaczy w pewnym sensie odsłonić
się [14, s. 77]. Odsłony w wypadku fotograi ar chitektury,
jak je rozumiem, nie są potrzebne. Zwłaszcza że są bar-
dziej interesujące jako autonomiczne obrazy aniżeli jako
rozpoznawalne wizerunki modernistycznych obiektów.
Same z siebie, osobne i samowystarczalne, mogą skupio-
nemu na nich odbiorcy przynieść wyciszenie.
Bibliografia /References
[1] MoholyNagy L., Painting, Photography, Film, Lund Humphries,
London 1969.
[2] Wiertow Dz., Narodziny „Kinooka”, [w:] Dz. Wiertow, Człowiek
z kamerą, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1976,
42–44.
[3] Wiertow Dz., Kinocy. Przewrót. Z wezwania na początku 1922
roku, [w:] Dz. Wiertow, Człowiek z kamerą, Wydawnictwa Arty-
styczne i Filmowe, Warszawa 1976, 23–34.
[4] RengerPatzsch A., Die Welt ist schön, Kurt Wolff, Leipzich 1928.
[5] Benjamin W., Mała historia fotograi, [w:] W. Benjamin, Twórca
jako wytwórca, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1975, 26–45.
[6] Krull G., Métal, Librairie des arts décoratifs, Paris 1928.
[7] Galassi G., Black&Blue, Architectural Photo Visions, Searchlight,
Roma 2010.
[8] MillotDurrenberger M., Zasada wzajemności, katalog Przestrzeni
światła Y. Hedela i J. Olka, Muzeum Architektury, Wrocław 2002.
[9] Pawson J., Minimum, Phaidon Press, London 1999.
[10] Morris A., Abbaye du Thoronet, [w:] M. Irving, 1001 budynków,
które musisz zobaczyć, Elipsa,
Poznań 2010.
[11] SawaBorysławski T., wykład wygłoszony na warsztatach pt. „Ar-
chitektura” w Słubickim Miejskim Ośrodku Kultury, 8.02.2012,
[tekst w posiadaniu autora].
[12] HeinzeGreenberg I., O archilimie, wstęp do katalogu wystawy
Tadeusza SawyBorysławskiego Archilim oraz gry z 2D i 3D, Mu-
zeum Miejskie we Wrocławiu, Wrocław 2018.
[13] Kroll A., AD Classics: Church of the Light/Tadao Ando, https://
www.archdaily.com/101260/adclassicschurchofthelighttadao
ando [accessed: 27.01.2019].
[14] Barthes R., Światło obrazu, Wydawnictwo KR, Warszawa 1996.
Streszczenie
Tematem artykułu jest kwestia tego, w jaki sposób znani fotografowie przedstawiają architekturę modernizmu. Autor omówił w nim różne postawy
i wizualizacje, z jakimi spotkać się można na wystawach prezentujących obiekty, które powstały w latach 20. i 30. minionego stulecia. Nie chodzi
o klasyczną dokumentację, lecz o kreowanie obrazów, którym odrębny charakter nadaje indywidualnie rozumiana minimalistyczna forma. Autor
przypomniał, jak owa forma kształtowała się w Bauhausie i konstruktywizmie, oraz jak – jeszcze na inny sposób – kreowali ją twórcy związani
z ideologią Nowej Rzeczowości. I na tym tle ukazał przykłady rozwiązań najnowszych.
Słowa kluczowe: fotograa, architektura, Bauhaus, Nowa Rzeczowość, modernizm, minimalizm, prostota, archilim
Abstract
This article is aiming to investigate how wellknown photographers portray the architecture of modernism. The author discusses different attitudes
and visualizations, which can be found at exhibitions presenting objects created in the 1920s and 1930s. The author is not interested in classical do-
cumentation but in creative photography, in images whose character springs from their individually understood minimalist form. Going back in time,
he shows how this form was born in Bauhaus and Constructivism, and how, differently, it was used by artists associated with the Neue Sachlichkeit.
Against this background, he shows examples of the latest approaches.
Key words: photography, architecture, Bauhaus, Neue Sachlichkeit, modernism, minimalism, simplicity, archilim

Kolaż autorstwa M. Anders
Collage by M. Anders